30 dni nr 6 (32)/2001

9.00

Numer 6 (32) 30 dni wydany w czerwcu 2001 roku.
Okładka:
Wtorek 10 lipca przy Trakcie św. Wojciecha.
Foto: Łukasz Głowala/KFP

Brak w magazynie

Kategoria:

Opis

Listy
Wielka woda Czy musiało być aż tak groźnie? 
Koniecznie trzeba odpowiadać na wszystkie pytania, gdyż nie powstają one tylko pod piórem czy na klawiaturze dziennikarskiego komputera. Są, po prostu, częścią sytuacji społecznej w naszym mieście po poniedziałkowym żywiole, który chyba jednak można było okupić mniejszymi stratami. Grzegorz Fortuna
Rozmaitości 
Gdańsk w Budapeszcie. Mieczysław Abramowicz
Hotel „Danziger Hrof’ jak żywy
Czarna magistrala
Łącznie magistrala miała 552 km i była krótsza od najkrótszej dotychczasowej trasy o 66 km. Na kilku odcinkach była dwutorowa, by zwiększyć przepustowość. Piotr Michalski
Miasto na furmankach
Usuwaniem gruzu zajmować się mogli praktycznie wszyscy. Wystarczyło odróżnić cegłę całą od zniszczonej, tę pierwszą układać w tzw. kozły, resztę zaś wyrzucać wprost na podstawioną furmankę czy na jakąś tymczasową hałdę. Cegłę i gruz dowożono furmankami do bocznicy kolejowej przy kościele Mariackim. Tymoteusz Jankowski
Galeria 
Bitwa białych flot
Wojna konkurencyjna o panowanie na wodach Zatoki wybuchła właściwie już w roku 1927, kiedy to tabor pasażerski powołanego w listopadzie 1926 roku polskiego przedsiębiorstwa państwowego
0 nazwie „Żegluga Polska”, z siedzibą w Gdyni, zasiliły bliźniacze parowce pasażerskie „Gdańsk” i „Gdynia”, zbudowane przez stocznię The International Shipbuilding & Engineermg Co. Ltd. w Gdańsku (wcześniej była to Stocznia Cesarska). Zamówienie złożyło polskie ministerstwo komunikacji. Statki miały być ukończone i oddane jeszcze przed sezonem letnim, jednak ich budowa przeciągała się. Tadeusz T. Głuszko
Teatr żydowski w Gdańsku 
W roku 1934 zjechal do Gdańska, wraz z żoną Lola Silbermann, znany aktor Trupy Wileńskiej Symcha Wajnsztok, by wspólnie z miejscowym zespołem półamatorskim (założonym dwa lata wcześniej przez warszawskiego aktora Hirsza Głowińskiego) wystawić dwie komedie muzyczne. Spektakle te miały premierę w grudniu 1934 roku i tę datę uznać należy za pierwszą, publiczną prezentację stałego, zawodowego teatru żydowskiego w Wolnym Mieście Gdańsku. Mieczysław Abramowicz
Kaszuby za oceanem 
„Nie ma takiej drugiej oazy na świecie, gdzie piąte i szóste pokolenie osadników pomówi po polsku, gdzie krzyże i kapliczki na rozstajach dróg – jak w Polsce, gdzie nad okolicą góruje Giewont”. Wojciech Kozłowski
Odkrycie Gdyni
Cichszej miejscowości chyba nie było wówczas na całej kuli ziemskiej. Po zoppockiej Sodomie odkryta Arkadja pasterska i patrjarchalna. Wieś miała porozrzucanych w szerokim kręgu czy zasięgu kilkadziesiąt „checz”. gdzieniegdzie małych domków, z większą skupiną pod lasem Panieńskim i z drugą od Kurhausu na prawo. Motywy pejzażowe zgolą Ruysdaëlowskie z fragmentami z Lancreta i Poussina. Może Normandja a może Bretanja? Od strony morza precyzyjnie skomponowany amfiteatr z wysokiemi borami w głębi, za gościńcem Chylońskim, z lasami Witomińskim i Radłowskim. Z lewej pogórze Steinbergu, wówczas urwista pierzeja z osypiskiem ku morzu, cala zalesiona chtopięcemi drzewkami aż po folwark Klein-Katz w głębi, zakupiony od zbankrutowanego właściciela przez Land-Bank. Na stokach tej pierzei wszędzie krzaki dzikich róż (głogu) i jeden tylko domek, tajemnicza willa jakiegoś niemieckiego architekta Gunza czy Grunza, który zbudowawszy ją, w miesiąc później się powiesił. Wobec czego w willi „straszyło”, a Steinberg jakiś czas nazywany Hundsbergiem. Przypominamy tekst Adolfa Nowaczyńskiego z 1934 roku.
Wydawnictwa